Kilka słów o zmianach

Drodzy Uczniowie!

Ostatnio przy okazji szkolenia trafił do mnie link z ciekawym filmikiem. Pomyślałam, że Wam go pokażę i napiszę do Was kilka słów w związku z nim. Gdybym miała jednym słowem opisać czego on dotyczy, to byłoby to słowo ZMIANY. Najpierw obejrzyjcie filmik, później przeczytajcie te kilka słów ode mnie.

            Sytuacja w której znaleźliśmy się wiosną, a która trwa nadal, na wszystkich nas wymusiła pewne zmiany. Dla jednych te zmiany były oczywiste i przychodziły im z łatwością. Innym pogodzenie się z tym, że trzeba się dostosować (bo w tej sytuacji nie zawsze były to zmiany dobrowolne, raczej trzeba się było dostosować do zmian narzucanych) do teraz sprawia trudność. Przyjrzyjcie się sobie i zastanówcie się jak to jest u Was. Czy woleliście chodzić do szkoły i spotykać się z kolegami? Uważacie, że to niesprawiedliwe, że musicie siedzieć w domu i nie możecie wyjść bez opieki dorosłego? Trudno włączyć Wam kamerę podczas zajęć? Użycie mikrofonu i wypowiedź na forum, to jakiś kosmos? Wkurzacie się, bo przecież wcześniej pewnych programów nie używaliście, a teraz wymagają od Was, żebyście na co dzień go używali i jeszcze uzależniają od tego Wasze oceny? Uważacie, że to przecież nie Wasza wina, że komp się wiesza, a internet nie hula tak jak powinien? Irytuje Was maseczka w której źle się oddycha i nie zawsze dobrze się w niej wygląda, a za jej brak może Was nawet policja wyhaczyć?  Zmian sytuacji domowych nie będę wymieniać, bo każdy z Was doświadcza tego po swojemu. Jedno jest pewne – niewiele rzeczy wróci do takiej normalności, jaką jeszcze mamy w swoich przekonaniach. To będzie raczej nowa „normalność”. Celowo użyłam tego słowa, bo w rozmowach z różnymi osobami bardzo często słyszę: „Niech już wszystko wróci do normalności”. I wróci, ale do nowej.

            Wielu z Was w te zmiany weszło bez większych problemów, na zasadzie wyzwania, czegoś nowego. Tak jak myszki. Dla wielu jednak trudne jest pogodzenie się z tym, że nie może być tak jak było. Można się zżymać i psuć sobie humor, narzekając na to wszystko, z czym nam niewygodnie. Jak Zastałek. Ale można też zatrzymać się na chwilę i zastanowić na co mam wpływ, jak mogę dokonać tych zmian, żeby one choć trochę były po mojemu. Jak Bojek, który mimo wątpliwości i strachu wyruszył nieznanymi korytarzami labiryntu za swoimi pragnieniami.

W dzisiejszych czasach odnalezienie własnej drogi już jest sukcesem. A w zasadzie to już samo szukanie jej nim jest. Sytuacja w kraju i na świecie pokazała, że stanie w miejscu
i zakładanie, że zawsze będzie tak jak jest prowadzi do zagubienia i chaosu. Trampki trzeba jednak mieć przy sobie i szybko je zakładać, kiedy widzimy, że nasze plany i pragnienia trzeba zweryfikować. Trampki to rozwiązania, pomysły, nasza motywacja i narzędzia do ZMIAN. Tych, które sami sobie założymy, ale również tych, które nagle na nas spadają.

Jeśli trampki będziecie mieć przy sobie, ustalicie co jest Waszym serem i wyruszycie drogami labiryntu, to:

- po pierwsze nie będziecie stać w miejscu, bo jak to mówi pewna ważna dla mnie osoba: „Jak się nie rozwijasz, to się zwijasz” ;)

- po drugie będziecie mieli poczucie wpływu na pewne sprawy

- po trzecie prędzej czy później znajdziecie ser, czyli dojdziecie do postawionego sobie celu (może to będzie użycie kamerki w kompie, a może poprawienie ocen z przedmiotu
z którego nie wysyłaliście prac, a może przestanie Wam przeszkadzać młodsze rodzeństwo, które koniecznie chce wiedzieć jak to jest w zdalnej szkole).

Każdy w swoim czasie zaczyna nowy początek.

Kochani życzę Wam szybkiego znajdowania sera, prostych labiryntów i ludzi na swojej drodze, którzy wrócą się, żeby choć trochę sera Wam podrzucić, kiedy Wam będzie trudno.

Gosia Izydorczyk
pedagog

do góry